Dzisiaj obiecany ciąg dalszy Dekalogu szczęśliwego dziecka. Dla przypomnienia, oto pierwsze 5 punktów, które szerzej omówiłam wczoraj:

  1. Pozwól mi się ubrudzić!
  2. Pozwól mi płakać!
  3. Wytłumacz, gdy na coś nas nie stać, ale nie mów mi, że nie masz pieniędzy.
  4. Nie porównuj mnie do innych dzieci, pozwól mi być sobą!
  5. Przytulaj mnie często!

Dzisiaj kolejne, które w moim odczuciu również wpływają na szczęście naszych dzieci, a które my – dorośli, nie zawsze potrafimy uszanować. A szkoda…

6. Motywuj mnie, zamiast karać!

Ostatnio mówicie mi, że jestem już na tyle duży, by samemu sprzątać swój pokój. Nie idzie mi to, choć wiem, że potrafię. Nie chce mi się, przyznaję, wy też to wiecie. Robię bałagan, potem jeszcze większy, niczego nie odkładam na miejsce i kiedy przychodzi wieczór, mój pokój przypomina pobojowisko, które łatwiej zrównać z ziemią i wybudować od podstaw, niż ogarnąć. Kiedyś mama tak się zdenerwowała, że dała mi karę za brak porządku i nie mogłem oglądać bajki. A kiedy Zuza nie nauczyła się na sprawdzian z chemii i dostała jedynkę, nie mogła przez tydzień wychodzić z koleżankami po szkole. Smutno nam wtedy było; mnie bez bajek, Zuzi bez koleżanek… Tyle, że sytuacja się powtórzyła… A potem jeszcze raz, i znowu… Bo Zuzia nie lubi tej nieszczęsnej chemii, tak samo, jak ja nie lubię sprzątania. Wiem, że mama ma dużo pracy i jest zbyt zmęczona, żeby jeszcze po mnie sprzątać. Tyle, że te kary niczego nas nie uczą. Pokazują nam jedynie, że jesteśmy słabsi, mniejsi, bez prawa głosu… A gdybyście tak spróbowali zachęcić nas do działania? Zmotywować, zamiast karać? Jesteśmy tylko dziećmi, pamiętacie? Zuzia jest już duża, ale kiedy wymierzacie jej karę, czuje się, jakby z powrotem robiła w pieluchy. A ja jestem na tyle mały, że nie rozumiem, po co sprzątać pokój, a tym bardziej, dlaczego za niesprzątanie jest kara? Wymyślcie dla mnie bajkę o smoku, który co noc zagląda przez okno, by sprawdzić, które dzieci mają porządek w swoim pokoju i gdy napotka bałaganiarza, to podrzuca mu do pokoju zgniłe jabłka;  zorganizujmy konkurs na to, kto szybciej posprząta zabawki; bądźcie kreatywni, na pewno coś wymyślicie, żeby chciało mi się sprzątnąć.

7. Bądź dla mnie wzorem

Mamo, mamo! Pamiętasz, że ja cię obserwuję i naśladuję? Powtarzasz mi często, że należy mówić prawdę, a tymczasem wczoraj przyłapałem cię na kłamstwie. Pamiętasz, jak pani Ala spod 5-tki pytała, czy może wpaść na kawę? Powiedziałaś, że wychodzimy i nie będzie nas całe popołudnie, a przecież siedzieliśmy w domu. Tak samo zrobił tata. Powiedział wujkowi Pawłowi, że nie pożyczy mu wiertarki, bo nie ma, a przecież sam widziałem, jak kupował w Castoramie i mówił jeszcze, że to dobry model, i jest taka „wypasiona”. A kiedy dzwoniła ciocia Ela, powiedziałaś jej, że nie może podrzucić ci dzieci pod opiekę, bo masz straszną wysypkę i nie wiesz, czy to nie zaraźliwe. A przecież nic ci nie było… Mamo, dlaczego mówisz mi, że nie wolno kłamać, podczas gdy ty i tata kłamiecie non stop? Nie chodzi jedynie o kłamstwo, ale o inne rzeczy również. Nie każecie mi śmiecić, a tata ostatnio wyrzucił ogryzek na pole. Mnie nie pozwalacie krzyczeć na brata, a mama ostatnio nakrzyczała na panią w tramwaju, że się wtrąca i żeby pilnowała swojego nosa. No i tata przeklinał ostatnio w samochodzie, kiedy taka pani w czerwonym zajechała nam drogę bez kierunkowskazu, a kiedy ja tak powiedziałem, to dostałem karę…  Ja się od was uczę, pamiętasz? Mogę nie słuchać tego, co do mnie mówicie, ale doskonale widzę to, co robicie. I będę to naśladował. Bo w taki sposób właśnie się rozwijam. Odtwarzam zachowania osób, które są dla mnie autorytetem. Kiedy widzę, że kłamstwo jest na porządku dziennym, zaczynam je stosować. Ja nie rozumiem, że dzieci cioci Eli wywracają nasz dom do góry nogami, więc lepiej dla nas, żeby nas nie odwiedzali. Nie rozumiem, dlaczego nie możemy powiedzieć wujkowi Pawłowi wprost, że nie pożyczymy mu nowej wiertarki tatusia, bo ją popsuje, a kosztowała majątek. Nie rozumiem, dlaczego tacie wolno przeklinać, a mnie nie wypada. Spróbujcie mi wytłumaczyć, jak to wszystko działa. Kiedy już przyłapiecie mnie na kłamstwie, czy przeklinaniu, proszę, nie karćcie mnie za to, nie prawcie mi morałów, być może ja także miałem powód, by tak postąpić. Być może dla mnie był on równie ważny. Pamiętajcie, że jestem jeszcze dzieckiem. Naśladuję wiele zachowań, nie analizując, czy to dobre, czy złe wzorce.

8. Wyznaczaj mi granice, abym w przyszłości sam potrafił je stawiać

Mamo! Tato! Ja naprawdę doceniam to, że postanowiliście wychować mnie bezstresowo, ale kiedy nie wyznaczycie mi granic, nie będę wiedział, jak się zachować. Kiedy nie reagujecie, gdy przepycham się w piaskownicy, kiedy zabieram zabawki innym dzieciom, kiedy nie mówię dzień dobry pani sąsiadce, to skąd ja mam wiedzieć, jak się zachować? Skoro nie otrzymam od was informacji zwrotnej, co wolno, a czego nie, to uznam, że dobrze jest „po mojemu”. Narażacie mnie na niepotrzebne uwagi, że jestem niegrzeczny, niewychowany, czy rozpieszczony. A to nie moja wina, tylko wasza. Skoro nie uczycie mnie, abym szanował starszych, skąd mam to wiedzieć? Jeśli nie przekażecie mi pewnych norm, które należy zachować w kontaktach z innymi, jak mam nauczyć ich swoje dzieci? Nie krzyczcie na mnie, kiedy zrobię coś źle, ale wytłumaczcie mi, kiedy należy powiedzieć proszę, dziękuję, czy przepraszam. Pokażcie mi, że należy uszanować czyjąś własność i nie wyrywać koledze zabawki z rąk, a grzecznie spytać, czy mogę ją obejrzeć. Wytłumaczcie, że wchodząc do sklepu nie biegniemy od razu do kasy i nie krzyczymy „daj mi”, tylko czekamy w kolejce i prosimy o wybrany produkt. Przypomnijcie, kiedy zapomnę podziękować babci za pyszne ciasteczka, które mi przyniosła. Jestem jeszcze dzieckiem, pamiętacie? Mam prawo tego wszystkiego nie wiedzieć, ale liczę na was, bo jesteście obok. Jesteście odpowiedzialni  za moje wychowanie. Kiedy dorosnę, niewiele już wskóracie. Liczy się to, czego nauczę się od was póki jestem dzieckiem. Dopóki daję się kształtować. Nie zostawiajcie mnie samego, bo nie zawsze odgadnę, co mam robić. Jestem tylko dzieckiem i wystarczy niewiele, by rozproszyć moja uwagę. Potrzebuję was, abyście mnie naprowadzili na właściwe tory, właściwe postępowanie.

9. Poświęcaj mi swój czas, nie pieniądze

Mamusiu, dlaczego Zosia jest smutna? Przecież dziś są jej urodziny, dostała mnóstwo prezentów, był klaun i dmuchane zamki, i bańki mydlane, i lody, i wata cukrowa… Mamusiu, a gdzie właściwie byli w tym czasie rodzice Zosi? Zosia mówiła, że tatuś ciągle pracuje, nawet kiedy jest w domu to musi odbierać telefony i mailować z ludźmi z pracy. A jej mama też nigdy nie ma dla niej czasu. Chciałam jej kupić grę w prezencie. Tą o listonoszu, tą, w którą my ciągle gramy. Bardzo to lubię. Ale Zosia nie lubi gier. Mówi, że nie ma z kim grać, bo rodzice ciągle są zajęci. Zosia musi bawić się sama, a szkoda, bo ma w domu tyyyyle zabawek. I konsolę i dwa tablety i takie gadające dinozaury i konika, który chodzi… Tata Zosi ciągle jej coś kupuje, a potem znowu wyjeżdża. Ty i tata nie wyjedziecie, prawda? Ja was potrzebuję. Lubię się z wami bawić. Nie szkodzi, że nie mam takich zabawek, jak Zosia. I tego kucyka, i lalki na motocyklu, ani prawdziwego tableta. To was potrzebuję. Lubię, kiedy mama czyta mi bajki. Zosia ma gąskę na baterie i włącza ją przed snem, ale to nie to samo, co mama. Jestem tylko dzieckiem, pamiętasz? Nie rozumiem, co to jest kariera, praca, zebranie zarządu. Myślałam, że kiedy ma się tyle zabawek, to jest się szczęśliwym, ale Zosia jest smutna, bo nie ma się z kim pobawić, porozmawiać, do kogo przytulić. To ja już wolę swoje stare planszówki i misia z urwanym uchem i wasze całusy przed snem – te prawdziwe, a nie przesłane przez Skype’a. Jestem jeszcze dzieckiem, potrzebuję kochających rodziców, którzy będą mieli dla mnie czas. Pamiętajcie o tym.

10. Pamiętaj, że jestem dzieckiem!

Mamo! Tato! Pamiętacie, że ja jestem jeszcze dzieckiem? Pamiętacie, że mam prawo do błędów, nie wszystko rozumiem i nie muszę wszystkiego od razu umieć? Jestem jak czysta kartka, która zapełnia się z każdym dniem. Zapisują się na niej doświadczenia, emocje, wydarzenia minionego dnia, moje uśmiechy i smutki, to kiedy świetnie się bawię z kolegami i kiedy obrażę się na Franka. Każdy wygrany mecz szkolnej drużyny i każde zdarte kolano. Wszystko to składa się na to, kim będę za 5-10-15-20 lat… Nie uchronicie mnie przed wszystkim, co złe, choć wiem, że bardzo chcecie. Nie zagwarantujecie mi, że wszyscy ludzie, których spotkam będą moimi przyjaciółmi. I nie dacie rady nauczyć mnie wszystkiego, gwarantuję wam! Pamiętajcie, że jestem jeszcze dzieckiem. Nie zawsze chce mi się iść do przedszkola; bywa, że w czwartki nie lubię pomidorowej, ale w soboty już tak; nie rozumiem, dlaczego trzeba jeść warzywa i myć zęby przed snem. Nie wyczuwam aluzji i zdarza mi się wygadać przy cioci Ani, że w tej nowej sukience wyglądała jak wieloryb, i że nie chcę, żeby przychodziła na moje urodziny z Tymkiem, bo on zjada babole i go nie lubię. Jestem dzieckiem. Nie wymagajcie ode mnie dojrzałości dorosłego człowieka. Nawet jeśli jestem mądrzejszy, niż reszta rówieśników, nie róbcie ze mnie równego sobie. Bo ja chcę skakać po kałużach i rzucać się błotem; robić babki z piasku i nie wychodzić z morza dopóki usta nie zrobią się sine. Nie, nie domyślam się, że kiedy jesienią nie ubiorę kurtki to zmarznę i będę chory. Nie domyślam się, że talerz sam się nie odniesie do zmywarki, ani że plamy z trawy na nowych spodniach raczej już nie zejdą, i chociaż wiem, kiedy jest Dzień Matki, to jednak warto mi przypomnieć, żebym zrobił laurkę dla mamy. Jestem jeszcze dzieckiem. Mam do tego prawo, pamiętaj!

 

To już cały Dekalog. Oczywiście to jedynie moje typy.  Zgadzacie się? Może macie swoje pomysły, coś byście dorzucili, coś usunęli? Możecie to wyrazić w komentarzach. Liczę na prawdziwą dyskusję! Ja też jestem matką. Taką samą, jak setki, tysiące, miliony innych matek. Tak samo się staram każdego dnia być dla moich dzieci najlepszą matką pod słońcem, i bywa, że tak samo nieudolnie mi to wychodzi… Co rano wstaję z mocnym postanowieniem, że dziś będzie właśnie TEN dzień, kiedy mi się uda… I co wieczór stając przed lustrem mówię sobie: OK, to może jednak jutro?… Pragnę ochronić moje dzieci przed złem tego świata, a jednocześnie wychować je tak, aby były szczęśliwe i potrafiły dzielić się tym szczęściem z innymi. Marzę, by po latach wspominały nasze wspólne chwile ciepło. Aby zapytane o swoje dzieciństwo chociażby w ankiecie na dworcu, odpowiedziały: „tak, miałem/miałam szczęśliwe dzieciństwo”. Staram się, bo warto! A Ty?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *